Zdziwieni, że piszę o łikendzie już w środę? Trochę jeszcze czasu do niego zostało, ale walić to, ten remix nie może czekać. Chromeo odwaliło kawałek dobrej roboty, robiąc lajtowy remix na raczej spokojnie wychillowanie. Przerabiając twór tego młodego indie rockowego (bo co teraz nie jest indie w rocku?) zespołu z NYC zachowało i ich styl (generalnie wokal to ich podstawa) i swój. Słychać wyraźnie ich muzykę, to co kojarzy się z jazdą kabrioletem po Miami przy wschodzie słońca i z wiatrem we włosach - to czysta esencja Chromeo!
15 lipca 2009
Weekend z Chromeo
Zdziwieni, że piszę o łikendzie już w środę? Trochę jeszcze czasu do niego zostało, ale walić to, ten remix nie może czekać. Chromeo odwaliło kawałek dobrej roboty, robiąc lajtowy remix na raczej spokojnie wychillowanie. Przerabiając twór tego młodego indie rockowego (bo co teraz nie jest indie w rocku?) zespołu z NYC zachowało i ich styl (generalnie wokal to ich podstawa) i swój. Słychać wyraźnie ich muzykę, to co kojarzy się z jazdą kabrioletem po Miami przy wschodzie słońca i z wiatrem we włosach - to czysta esencja Chromeo!
Etykiety:
Chromeo,
Turbo Records
Autor:
Party Cranker
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz