A przynajmniej tak określają swój gatunek muzyki. Nie wiem czy zauważyliście, jeśli ktoś siedzi w elektronice to na pewno rzuciło mu się na oczy ta fascynację muzyką światową (jak np. kuduro i główni przedstawiciele Buraka Som Sistema - niesamowite uczucie kiedy byłem na ich koncercie!) czy właśnie czerpanie z folkloru jak przedstawiane tutaj Crystal Fighters. Generalnie co tutaj mówić, czy tego chcecie czy nie wieś jest znowu modna! W oryginale piosny wyczujecie o czym mówię z tym całym czerpaniem prosto ze wsi - takie drewniane instrumenty, skoczne dźwięki, jakieś grzechotki czy rytm bębna - tak, tak to wkręca! Do tego obejrzycie teledysk i zobaczycie ten taniec - odpadniecie.
Generalnie oryginałem jarałem się już jakiś czas temu, ale to dopiero teraz dorwałem genialne remixy (umieszczone na wydanym singlu Xtatic Truth przez Kitsuné), jeden robi z tego siekę, łącząc tą delikatną kulturę folku z kulturą głośnego hałasu, chlania po klubach i bassu od którego dziewczynom spadają gacie. Zrobiony jest przez Maybb, zajebiście zmasakrował ten kawałek, energia jaka z niego płynie rozwala ściany i zgrzewa mózgi - ma buta jebany. Drugi od Renaissance Man dla odskoczni jest spokojny, idący w stronę rozwinięcia bardziej folkowej strony utworu, słychać fascynację przygodami Stasia i Nel czy jakoby miał powstać po obejrzeniu senasu z Apocalipto w wersji bez napisów. Słychać (przynajmniej dla mnie) takie afrykańskie bębny, spoko progresywny kawałek, długi po długi, ale rozwija się ciekawie - czyli jak wszystko co w miarę progresywne. W sam raz do jakiegoś dżonsona, siedziania w oparach i chillowania na kanapie a to wszystko po imprezie na której puszczony był pierwszy remix - dla każdego coś się znajdzie!
0 komentarze:
Prześlij komentarz